Dzięki Wam wszystkim za miłe słowa, które do mnie piszecie.

Bardzo się cieszę, że podobają Wam się kursy i materiały do samodzielnej nauki, które tworzę. 

Wkładam w nie całe serce, bo bardzo mi zależy, żebyście mieli porządne materiały do samodzielnej nauki.

I pomyślałam, że przy tej okazji trochę się Wami przedstawię i powiem Wam, kto te materiały tworzy.

 

PIERWSZE KROKI

 

Moją przygodę z francuskim zaczęłam w liceum. Wiadomo. Język obcy był i jest obowiązkowy. A że z angielskim miałam zawsze relację po łebkach, to pomyślałam, że spróbuję zaprzyjaźnić się z francuskim.

 

Uczyłam się więc systematycznie. Nie zawsze wszystko przychodziło mi z łatwością. Ale krok po kroku zaprzyjaźniliśmy się z francuskim na tyle, że postanowiłam pojechać do Francji na wakacje jako fille-au paire. To był skok na głęboką wodę. W pierwszej chwili byłam tak zestresowana, że zapomniałam, jak się mówi „J’ai dix-huit as.” (Bo tyle wtedy miałam).

 

To był cudowny wyjazd. Urobiłam się przy dwójce maluchów po pachy, ale po raz pierwszy zwiedziłam sama Paryż, pojechaliśmy do Normandii i do Bretanii a mieszkałam w Wersalu. (Nie, nie na zamku:))

 

Po powrocie stwierdziłam, że skoro moja przyjaźń z francuskim tak świetnie się rozwija, to może czas na jakieś deklaracje. I poszłam na filologię romańską – czyli studiować język francuski w całej okazałości.

 

STUDIA

To był szok. Bo od wejścia musiałam czytać książki po francusku, a umówmy się, po liceum to ja mówiłam po francusku tak jak ten przysłowiowy Polak. Wiedział, ale nie powiedział.

 

Jednak trening czyni mistrza.

 

Na 4 roku pojechałam do Francji na Erasmusa. To był hit. Miałam studiować 2 semestry, ale studenci wymyślili, że nie podoba im się decyzja rządu w sprawie umów o pracę dla młodych ludzi. Rząd wymyślił, że pracodawca będzie mógł zwolnić młodego pracownika z dnia na dzień bez podania przyczyny. No też byście się w kurzyli.
 

Co zrobili francuscy studenci. To, co robi każdy Francuz, jak mu się coś nie podoba. STRAJKUJE.

 

Więc wyobraźcie sobie, że na tym Erasmusie, to cały semestr uczelnia była zamknięta, bo ją studenci zabarykadowali od środka i zajęcia się nie odbywały.

 

Dla mnie nawet lepiej, bo francuskiego uczyłam się nie na wykładach, tylko z żywymi Francuzami w akademiku. No gdzie jak gdzie, ale w akademiku francuskiego można się nauczyć:)
 

Po powrocie magisterka poszła gładko. No i pytanie co teraz? Czy mogę się zaprzyjaźnić z francuskim jeszcze bardziej? Ano mogłam.

 

TŁUMACZ KABINOWY

 

Zrobiłam studia z tłumaczeń konferencyjnych. To ten rodzaj tłumaczeń, w których tłumacz albo tłumaczy prelegenta jak tylko ten coś powie. Robi taką przeplatankę.

 

Albo siedzi w kabinie i słucha w słuchawkach co mówi prelegent i jednocześnie tłumaczy to na język polski do mikrofonu.

To jest jazda bez trzymanki. Sama znajomość języka to tylko ułamek sukcesu. Trzeba na bieżąco przetwarzać informacje, szukać odpowiedników w języku obcym, mówić do mikrofonu i słuchać nowej treści w słuchawkach.

To było niesamowite doświadczenie.

 

Jednak stwierdziłam, że to, co mi daje jeszcze większą frajdę, to jednak uczenie innych.

 

Podczas studiów z tłumaczeń konferencyjnych poznałam Francuza, w którym się zakochałam i z którym przeżyłam wiele lat. To był czas, kiedy mój francuski wywindował na zupełnie nową orbitę.

 

Rozmawialiśmy tylko po francusku i po pewnym czasie francuski stał się dla mnie pierwszym językiem, w którym myślałam, kiedy chciałam coś powiedzieć. Byłam tym zachwycona.

 

Wszystkie struktury zautomatyzowały się. Wszystkie rodzajniki, zaimki i przyimki, czyli to, co najbardziej spędza sen z powiek uczącym się francuskiego, stały się integralną częścią większej całości.

 

Jak się przyjrzycie dokładnie Waszym rozmowom z domownikami, to zobaczycie, że większość kwestii się powtarza. Te same pytania, te same odpowiedzi. Te same żarty.
 

To bardzo sprzyja treningowi językowemu:)

 

ELL
 

W tym samym czasie prowadziłam już autorskie szkolenie z francuskiego dla fizjoterapeutów, którzy po miesiącu nauki mieli rozpocząć pracę we Francji. To był jeszcze wtedy kurs stacjonarny. O maksymalnej intensywności. 6 godzin dziennie przez miesiąc!!

 

Tu mogłam poszaleć z tworzeniem materiałów i nowych metod uczenia. Tworzyłam, testowałam, sprawdzałam i tak w kółko przez 10 lat.
 

Za ten kurs otrzymałam Europejską Nagrodę ELL za innowacyjność w nauczaniu języków obcych.

 

COACH

 

Z francuskim byłam już w relacji głębokiej, stabilnej i odwzajemnionej.

 

Coraz większą moją uwagę zaczął zaprzątać inny temat.

 

Nauczanie języka, to nie tylko przekazywanie wiedzy. To również rozumienie procesu uczenia się, budowania samodzielności u ucznia oraz pomaganie mu w utrzymaniu motywacji.

Oczywiście mówiliśmy o tym na studiach, ale pojawiły się nowe metody wsparcia pracy z klientem, które bardzo mnie zainteresowały zawodowo i osobiście.
 

A że dawno już nie robiłam żadnej szkoły i trochę już za tym tęskniłam, wybrałam się do szkoły COACHÓW.

 

Coaching to jest taka stosunkowo nowa metoda pracy z drugim człowiekiem, w której chodzi o to, aby klient stał się samodzielny w myśleniu i działaniu, uwierzył w siebie, zaczął postrzegać swoje mocne strony, dokonywał samodzielnych decyzji i wyborów. Długo by pisać.
 

Z przymrużeniem oka można powiedzieć, że w coachingu odwracamy wszystko, czego nauczył nas system szkolny i wychowawczy. Gdzie samodzielne myślenie nie było mile widziane.
 

W coachingu pomagam klientom planować, organizować czas, zmieniać nawyki, budować motywację, przełamywać blokady, wzmacniać mocne strony.

 

KOMUNIKACJA
 

Jak już raz zetknęłam się z coachingiem i szeroko pojętym rozwojem osobistym, to otworzył się dla mnie nowy świat.

 

Z racji zawodu zawsze zwracałam uwagę na język i zawsze wiedziałam, że chodzi o coś więcej, ale nie do końca potrafiłam to wyrazić słowami.

 

Przez lata uczyłam najpierw siebie, a potem innych, jak porozumiewać się w języku obcym.

 

I zobaczyłam, jak wielkie braki mam ja i ludzie wokół mnie w komunikacji we własnym języku.

 

I nie chodzi o odmianę czasowników czy poprawność gramatyczną.

 

Chodzi o komunikację na poziomie ludzkim, szczerym i asertywnym.

 

Idąc za tym wezwaniem, rozpoczęłam nową szkołę.

 

TRENER KOMUNIKACJI

 

To był strzał w dziesiątkę. Nauczyłam się prowadzić szkolenia w grupie w trybie właśnie treningowym. Czyli coś, co robiłam od zawsze, bo przychodziło mi to naturalnie, ale wzbogaciłam to o merytoryczne podstawy. A szkolenie prowadziło dwoje wspaniałych prowadzących, z ogromnym doświadczeniem, którzy jednocześnie byli (są) psychologami i coachami.

 

Wyobraź sobie.

Komunikacja, psychologia, trening, coaching, asertywność - wszystko w jednym miejscu.
 

Byłam jak dziecko w Disneylandzie.

 

I nadal się tak czuję.


 

Za każdym razem jak tworzę nowy kurs, nowe materiały, to trochę się tak czuję.
 

Uwielbiam niuanse językowe. Rozkładać zdania na czynniki pierwsze, a potem składać je z powrotem w jedną całość. Uwielbiam tłumaczyć gramatykę. Określać jak duże znaczenie ma jedno słowo. Gdzie jeszcze znaczy to samo a gdzie już coś innego.

 

I na tym można zakończyć moją historię romansu z językiem francuski, który przechodził od nieśmiałej przyjaźni do głębokiej miłości. Aż przerodziło się to w nowe możliwości i perspektywy.

 

Jak chcesz fragment Twojej historii z językiem francuskim przejść ze mną, to zapraszam.

 

Przyjdź kiedy chcesz.

 

Ja i tak tu jestem.

 

Bonne Journée

Joanna Jóźwiak

Regulamin | Polityka Prywatności | Utworzono w WebToLearn